Niezbędnik żeglarza




Rss Centrum Żeglarskiego - Aktualności i Kursy  Żeglarskie

Dopłynęli !!!

Rejsy w 2009r.

Załoga naszego dzielnego Kaktusa dopłynęła już do Gdyni. Młodym żeglarzom i ich opiekunom gratulujemy - a poniżej relacja prosto z pokładu jachtu.

Poniedziałek 17 sierpnia. Jesteśmy chyba pierwszymi, którzy dotarli do Gdyni na DZ-cie. :-)))

Żegluga.jpg Żegluga.jpg Niedziela 16 sierpnia. Mimo niezachęcających prognoz wychodzimy z Ustki.Wiatr 3-4B z SW.Po 5 godz mijamy Łebę.Gdyby prognoza miała się sprawdzić schowamy się w niewielkim porciku Rowy.Wiatr bez zmian, ciepło, szybkość 5w,gnamy dalej.Odrabiamy zaległości milowe. Kolejna prognoza z Witowo Radio 5-6 SW do W.Rozum mówi do portu. Ale ciśnienie stoi. Piękny zachód słońca. W razie wiatru jest jeszcze trochę.

Władysławowo.Szykujemy się do nocnej żeglugi.Szperacz jest,czołówki są,GPS jest,mapa i trójkąty pod ręka, Jeszcze UKF-ka i radio,barometr.Wyciągamy śpiwory.O 2330 mijamy Władziowo.Nad masztami miliony gwiazd. Leżymy na pokładzie i uczymy się gwiazdozbiorów.Wolarz z Arkturem, Lutnia z Vega, trójkąt letni.Ech,chce się żyć.Lekko przysypiam.Do Gdyni wchodzimy przed południem.





Martwa_fala.jpg Martwa_fala.jpg Sobota. 15 sierpnia
. W Darłówku sztorm i poligon zatrzymał nas przez 5 dni.Wchodzącą martwa fala szarpała jachtem i zmusiła nas do pójścia w górę Wieprzy do Darłowa.W jednym dniu urwała się rączka od czajnika i przepalił się czajnik elektryczny.Konieczne zakupy.Do tego skrzynia mieczowa zaczęła przeciekać.Co za dużo to nie zdrowo, a skrzynka ma za dużo rdzy.Za pomocą kleju, maty i żywicy oraz pomocy załogi jachtów Casamia i Odyseusz, a przede wszystkim żeglarza z Darłowa, który sam przygotował powierzchnie do klejenia Wojtek uporał się z przeciekiem.Wreszcie morze się uspokoiło i pokonując poligon wylądowaliśmy w Ustce.Morze znowu się gniewa.


Ustka.jpg Ustka.jpg Środa. 12 sierpnia.
Do 16-go stoimy w Darlowku. Sztorm i zamkniety poligon.

10 sierpnia 2009 godz 0105. Po 4 godzinnym wiosłowaniu nareszcie dostaliśmy trochę wiatru żagle w górę i wszyscy spać. Oczywiście oprócz wachty i kapitana. Wachta przebiegała na tzw dzięcioła ze zmęczenia głowa sama kierowała się ku dołowi a podchodząc do Darłówka widziałem raz jedno raz trzy wejścia do portu. W końcu udało się jesteśmy w Darłówku. No prawie z powodu pogłębianego kanału zmuszeni byliśmy stanąć na redzie. Pozostało mi jeszcze godzina wachty kotwicznej ale po tym wszystkim to było nic. Położyłem rękę na linie aby czuć opór i ...przysnąłem gdy otworzyłem oczy nie co się przeraziłem iż pogłębiarka która jeszcze 5 minut temu była przede mną zniknęła.
W_czasie_deszczu.jpg W_czasie_deszczu.jpg         Mycie_burt2.jpg Mycie_burt2.jpg        Usuwanie_usterek.jpg Usuwanie_usterek.jpg       Mycie burt_1.jpg Mycie burt_1.jpg     

Dodaj do:

Facebook    Wykop    Gwar    reddit    Digg    Deli.cio.us