"Zimowisko optymisciarzy"
Młodzi żeglarze korzystaja z uroków zimy i dbaja o swoja formę. Tym razem młodzi optymisciarze wyjechali na zimowisko do Czech. Oto relacja z obozu:
Tradycyjnie już, grupa optimist wyruszyła w czasie ferii na narciarskie szlaki.
Tym razem nasz obóz zorganizowaliśmy w czeskich Pastvinach, położonych we wschodnich Górach Orlickich. Mieszkaliśmy w pensjonacie "Lesanka", z którego okien roztaczał się piękny widok na całą okolicę.
Kadrę obozu stanowili pan Jurek, który był kierownikiem i naszym instruktorem narciarskim oraz pani Iza, która była wychowawczynią i instruktorem.
Podstawowym celem obozu była nauka oraz doskonalenie umiejętności jazdy na nartach i mieliśmy do tego doskonałe warunki terenowe i pogodowe. Korzystaliśmy przede wszystkim z wyciągu położonego ok. 1 km od naszego pensjonatu, gdzie mieliśmy bardzo dobrze przygotowany stok o zróżnicowanym nachyleniu i bardzo miłą obsługę. Jeździliśmy też dwukrotnie na inne "górki", żeby mieć urozmaicenie i zwiedzić okolicę, ale wyciąg pastviński okazał się najbardziej "przyjazny" dla naszej grupy.
W trakcie obozu, po kilku dniach przygotowań rozpoczęliśmy rozgrywanie cyklu zawodów, podczas których uczestnicy obozu mogli sprawdzić swoje umiejętności narciarskie. System punktacji był podobny jak w regatach: jakie miejsce, tyle punktów - mniej punktów, lepsze miejsce.
Cały cykl wygrał Mikołaj przed Oktawią i Mateuszem, po części dlatego, że Mateusz, prowadzący po dwóch turach zawodów, zachorował i w ostatnich już nie startował, przez co dostał maksymalną liczbę punktów i spadł na trzecie miejsce.
Wieczorami, po szaleństwach na nartach, był czas na zajęcia świetlicowe. Największym powodzeniem cieszył się bilard, ale były także szachy, bingo, rummikub, scrable i inne gry i układanki. Jednego wieczoru bawiliśmy się rozwiązywaniem kalamburów, co wzbudziło dużo śmiechu i emocji. Oprócz tego śpiewaliśmy szanty, rysowaliśmy i oglądaliśmy filmy, lepiliśmy bałwana i budowaliśmy w śniegu labirynty i fortece. Dużym powodzeniem cieszył się "wieczór plastyczny", kiedy to z własnoręcznie przygotowanej masy solnej lepiliśmy różne figurki i ozdoby, przede wszystkim aniołki. Efekt naszych prac widać na zdjęciach.
Po dziesięciu wspaniałych dniach pobytu w górach musieliśmy niestety wracać do Szczecina, ale za rok, mamy nadzieję, wrócimy tutaj znowu.

















