Centrum Żeglarskie - kursy żeglarskie, obozy, szkolenia




Rss Centrum Żeglarskiego - Aktualności i Kursy  Żeglarskie

Wydarzenia w sezonie

<< Luty 2012 >> 
 Po  Wt  Śr  Cz  Pi  So  Ni 
    1  3  4  5
  6  7  8101112
131415171819
202122242526
272829    

The Tall Shpis' Races 2011

Reklama

Obóz DZ-towy

Aktualności

Obóz DZ Obóz DZ Obóz co prawda już dawno się zakończył, ale warto poczytać wspomnień jednej z jego uczestniczek.

„COŚ O MNIE”

Cześć, mam na imię Karolina. Mam 13 lat i po raz pierwszy w życiu byłam na obozie „dezetowym” po Zalewie Szczecińskim. Wcześniej jeździłam na kolonie żeglarskie i obozy skiperowe. Przed wyjazdem na samo słowo obóz dostawałam „gęsiej skórki” i robiło mi się niedobrze. Chyba najbardziej przerażał mnie okres trwania tego obozu. Wiedziałam , że obozy żeglarskie są bardzo trudne a tu w dodatku do przeżycia były dwa tygodnie.

Miałam pojechać z koleżanką, więc mówiłam sobie wszystko będzie dobrze. Ale tydzień przed obozem dowiedziałam się, że moja ostatnia deska ratunku, którą była owa koleżanka, nie pojedzie. Ogarnął mnie ogromny strach i chęć natychmiastowego wycofania się. Lecz nie mogłam. Jakiś wewnętrzny głos nie pozwalał mi na to. Coś w środku mi mówiło „jedź, jedź… będzie fajnie!!” I jakie były tego skutki ??

Oczywiście pojechałam !!

„MOTYLKI W BRZUCHU”

…. Gdy nadszedł czas wyjazdu na obóz dostałam oczekiwanej „gęsiej skórki” Zastanawiałam się jak to będzie. Nigdy przedtem nie byłam na takim obozie, ale ratowała mnie pewna myśl, że większość uczestników już znam z obozów skiperowych i nie będę sama. Kiedy stanęłam na przystani ogarnął mnie dziwny lęk i brzuchu poczułam coś dziwnego, tak jakby „motylki w brzuchu” Tak, to były motylki. To takie dziwne uczucie, jest się wtedy przestraszonym i podekscytowanym zarazem. Lecz na szczęście to przerażające uczucie zniknęło bez śladu, gdy weszłam do domku, w którym było rozpoczęcie obozu i zobaczyłam swoich kumpli i kumpelki. Oczywiście kilku osób nie znałam np. Pana Jurka , który okazał się być moim kapitanem. Pan Jurek opowiadał bardzo ciekawe historie i śmieszne kawały. Był także Pan Stanisław, który wraz z załogą pakował się zawsze „Petunią” w trzciny. Ja, Martyna ,Karolina oraz Pan Jurek z racji tego, że mieliśmy, jako jedyni, doczepny silnik na jachcie, musieliśmy ich wyciągać z tarapatów. Śmiechu przy tym było co niemiara. Panią Jolę-Komandora obozu-znałam z obozów skiperowych. Poznałam także parę innych osób: Martynę, która okazała się super kumpelą, czy TEKWONDA czyli Jurka. Jego przezwisko wywodzi się stąd, że Jurek ponoć uprawia ten styl walki. BULBĘ czyli Pawła oraz Jurka na których wszyscy wołali JERZYK przez „RZ”. Jerzyk był bardzo sympatyczny i wesoły. Któregoś dnia wziął przepychacz do toalet udając , że to mikrofon i przeprowadzał z każdym wywiad. Innym razem udawał, że jest prowadzącym jakiś teleturniej i zadawał wszystkim śmieszne pytania. Wszyscy przy nim śmialiśmy się do łez!!

Obóz DZ Obóz DZ „MARTYNA W WODZIE”

….W trzeci dzień obozu płynęliśmy do miasteczka Wolin. Pogoda nam dopisywała , Pan Jurek opowiadał przeróżne dowcipy ,a ja z koleżankami słuchając je śmiałyśmy się. Przed podejściem do kei kapitan załączył silnik. Ja stałam na dziobie gotowa do oddania cumy a Karolina ochraniała burty. Martyna stała na rufie, także przygotowana z cumą w ręku. Jej zadaniem było w odpowiednim momencie przywiązać cumę do boi. Niestety przy tym zadaniu wpadła do wody ! A było to tak…. Martyna gotowa ,wychylona za reling sięga do boi. Już prawie ją dosięga ..ale co to? W tej samej chwili traci równowagę i czuje jak powoli zsuwa się do wody. Będąc już w wodzie szybko przywiązuje cumę do boi i z trudem utrzymuje się na wodzie, śmiejąc się do łez. My widząc to , co zaszło także „pękamy” ze śmiechu aż ja z tego rozbawienia musiałam kilka razy powtarzać cumowanie do polera. Martynie nic się nie stało. Pan Jurek wyciągnął ją zaraz z wody.

„KĄPIEL W PIANKACH”

Był środek obozu, kiedy z Kamienia Pomorskiego udaliśmy się do Dziwnowa. Tego dnia pierwszy raz w życiu płynęłam na DZ-cie . Było to niesamowite przeżycie. Fale pryskały na twarz a wiatr rozwiewał włosy. DZ-ta, także wymaga ciężkiej pracy, ponieważ obsługuje się tutaj trzy żagle. Czasami może przytrafić się flauta. A kiedy się już przytrafi wtedy nie ma „zmiłuj” tylko trzeba wiosłować okropnie ciężkimi wiosłami. Po całym dniu spędzonym na dezecie moje rączki były w opłakanym stanie. W drodze do Dziwnowa Pani Jola „męczyła” mnie z komendami. Musiałam komenderować przy manewrach: zwrot przez sztag albo zwrot przez rufę lub „człowiek za burtą”, który sprawiał mi najwięcej kłopotów. Muszę przyznać, że z tego na pewno dużo zapamiętałam!! Na miejscu   w Dziwnowie zostaliśmy przywitani słodkimi bułeczkami i jogurtami , które bardzo nam smakowały. Po zjedzeniu posiłku , ratownik zabrał nas nad jezioro, gdzie kąpaliśmy się w kombinezonach piankowych. W kombinezonie takim wyglądałam jak w worku! Na wszystkich pianki leżały dobrze , tylko moja była za duża. Woda w jeziorze była zimna ale do wytrzymania. Podczas skoków do wody Pani Jola robiła nam zdjęcia , na których wszyscy wyszli bardzo zabawnie. Znakiem dla mnie aby wyjść z wody był silny skurcz w mojej prawej nodze. Poza tym zrobiło się zimno . Po przebraniu w ciepłe, suche ciuchy ruszyliśmy w pobliskie miasto, gdzie czekał na nas obiad. Przed obiadem zawitaliśmy jeszcze na plażę. Kiedy my z Pauliną zbieraliśmy muszelki reszta grupy skakała na trampolinie. Po ciepłym posiłku wróciliśmy na jachty i ruszyliśmy z powrotem do Kamienia Pomorskiego.

Obóz DZ Obóz DZ „PRZYPALONY MAKARON”

W kolejny dzień mojego pięknego i zarazem ciężkiego obozu żeglarskiego, miałam wachtę kambuzową z Jurkiem, Oskarem i Bulbą. Na obiad mieliśmy przyrządzić spaghetti. Wszystko było by O.K. gdybyśmy nie przypalili makaronu. Zapowiadało się to niewinnie…. Najpierw wstawiliśmy wodę na makaron, później sos pomidorowy. Gdy woda zaczęła wrzeć, wrzuciliśmy makaron do garnka i zajęliśmy się sosem pomidorowym. Dopiero po paru minutach gdy poczuliśmy jakiś dziwny zapach- zorientowaliśmy się , że zostawiliśmy makaron bez „opieki”. Skutki tego były takie , że połowa makaronu się przypaliła i przykleiła do garnka ale część dało się jeszcze uratować. Dobrze ,że Pani Jola o niczym nie wiedziała i na szczęście nasze spaghetti wszystkim „chyba” smakowało.

„KŁADZENIE MASZTÓW”

Był to jeden z trudniejszych obozowych dni. Płynęliśmy z Kamienia Pomorskiego do Wolina na tak zwane „złamanie karku” aby zdążyć na otwarcie mostu na godzinę 13-tą, na które mimo wszelkich starań nie zdążyliśmy . Skutkiem tego było kładzenie masztów na jachtach. Na „DZ-cie” wymaga to bardzo dużego wysiłku, ponieważ maszty na tym jachcie są długie i ciężkie. A w dodatku każdy maszt ma gafel, którym przy ściąganiu żagli można dostać w głowę! Jakby same ustawienie masztów nie wystarcza. Maszty podtrzymują wanty, które także trzeba przymocować. Właśnie z nimi przy grot-maszcie mieliśmy problem. Stalówka była tak naprężona, że nie byliśmy w stanie przymocować jej do burty. W związku z czym kilkanaście osób musiało wychylić się za nią ,aż woda prawie wlewała się na pokład. Dopiero wtedy „uparta” wanta „dała za wygraną”. Dobrze ,że na Karinie nie trzeba wkładać tak dużego wysiłku w kładzenie masztu. Do tej czynności wystarczą tylko dwie osoby. Wszyscy wykończeni i mokrzy „jak mopsy” padliśmy na ławki i spałaszowaliśmy podwieczorek.

Obóz DZ Obóz DZ „SZKOLENIE”

Ten obóz „dezetowy” był „stricte” szkoleniowy. Miał za zadanie nauczenie nas żeglarstwa. Ja jak już wcześniej wspominałam jeździłam na obozy skiperowe, na których poznawałam i uczyłam się coraz to nowych rzeczy. Ale tak naprawdę dopiero z tego obozu żeglarskiego wyniosłam najwięcej . Nauczyłam się komend przy wykonywaniu zwrotów, przy wykonywaniu manewru „człowiek za burtą”. Zobaczyłam jak się pracuje na DZ-cie i Carinie. Podszkoliłam się także w węzłach żeglarskich , refowaniu żagli oraz w różnych innych ważnych czynnościach. Bardzo się cieszę, że Pani Jola męczyła mnie z tymi komendami i musiałam je wykonywać, aż do znudzenia bo dzięki temu teraz je umiem . Ten obóz był najlepszym obozem na jakim kiedykolwiek byłam. Było to połączenie trudu, nauki i zabawy. Z chęcią pojadę na następny obóz aby spotkać znów przesympatycznych i zabawnych ludzi oraz przeżyć wspaniałe przygody i niezapomniane chwile.

Karolina Biełło

Obóz DZ Obóz DZ

 

 

Dodaj do:

Facebook    Wykop    Gwar    reddit    Digg    Deli.cio.us