Niezbędnik żeglarza




Rss Centrum Żeglarskiego - Aktualności i Kursy  Żeglarskie

Magnolia w Kopenhadze

Aktualności

Magnolia_Kopenhaga2.JPG Magnolia_Kopenhaga2.JPG Jak zwykle na zakończenie wakacji Magnolia popłynęła do Kopanhagi. To już taka tradycja. Jak przebiegał ten rejs? Zachęcamy do przeczytania relacji załogi.

Wymarzone zakończenie lata, czyli rejs do Kopenhagi

 
Zgodnie z tradycją tegoroczne wakacje zwieńczyliśmy rejsem s/y Magnolią do Kopenhagi. Zaczęło się dość feralnie. Jeden z załogantów w ostatniej chwili musiał zrezygnować i niemożliwe było znalezienie innej osoby na jego miejsce, tak, więc załoga, zamiast ośmiu, liczyła siedem osób. Mateusz Szubski – kapitan, Paweł – I of. Natalia – II of. Stachu – III of. Ewelina, Kasie oraz Martyna – załoga.

Wypłynęliśmy około godziny 16. Pogoda sprzyjała nam aż do Świnoujścia, gdzie był nasz pierwszy przystanek.

Było bardzo ciepło i słonecznie. Tor wodny przepłynęliśmy szybko i w miłej atmosferze. Wieczorem zacumowaliśmy w Świnoujściu. Następnego dnia chcieliśmy szybko wyjść w morze, dlatego staraliśmy się poznać jacht i nauczyć się pracy przy żaglach jak najszybciej, co wprawiło nas w lekkie podenerwowanie. Ostatnią czynnością przed wyjściem w morze był prysznic. Niestety niektórzy z nas zapomnieli o ograniczeniu czasowym na prysznicach i oddali się przyjemnościom mycia w ciepłej wodzie do tego stopnia, że nie zdążyli spłukać mydlin. Nasz jacht rozsławiła koleżanka, która w różowym ręczniku i pianie na skórze biegła przez pół przystani do bosmanatu w celu wykupienia kolejnych trzech minut prysznica.

Po południu wypłynęliśmy w morze. Od razu dało się wyczuć różnicę żeglowania wodami śródlądowymi i morskimi. Dopiero wtedy poczuliśmy, że zaczyna się nasza wielka przygoda. Choć fale nie były duże, jacht bujał się całkiem mocno. W efekcie spowodowało to u niektórych chorobę morską. Mimo to chorujące osoby były zdatne do pracy i dobrze wywiązywały się ze swoich obowiązków. Noc była dosyć ciepła, a rano powitał nas przepiękny wschód słońca.

Magnolia Kopenhaga1_1.JPG Magnolia Kopenhaga1_1.JPG

Następnego dnia koło godziny 17 spostrzegliśmy wiatraki na wodzie, więc wiedzieliśmy, że Kopenhaga jest już bardzo blisko. Miasto robi bardzo dobre wrażenie z wody, jest niezwykle urocze, zadbane, ładne. Po zacumowaniu zjedliśmy kolację i wybraliśmy się na wieczorny spacer po mieście. Bardzo blisko przystani zobaczyliśmy pierwszą atrakcję- Syrenkę. Była pięknie podświetlona i trzymała w rękach czerwone róże. Dalej przechadzaliśmy się nadbrzeżem, podziwiając liczne atrakcje, lecz szybko wróciliśmy na jacht, aby nabrać sił na następny dzień. Spędziliśmy go na zwiedzaniu całego miasta. Zobaczyliśmy m.in. zmianę warty pod pałacem Amelienborg, oficjalnej rezydencji duńskich monarchów, zwiedziliśmy kościół Marmurowy, jedliśmy pyszne lody przy jednym z kanałów dzielnicy Christianshavn. Pod koniec dnia zakupiliśmy kilka pamiątek i pocztówek, które wypisaliśmy poza jachtem zgodnie z żeglarską tradycją

Opuściliśmy Kopenhagę pełni wrażeń i satysfakcji, wszak udało nam się zobaczyć tak piękne miasto. Dzień, w którym z niej wypływaliśmy, był najgorętszy w całym rejsie. Trudno było wytrzymać w takim upale na pokładzie, a co dopiero pod nim. Lecz trzeba przyznać, że pogoda poprawiła nasze nastroje. Wszyscy byliśmy uśmiechnięci i szczęśliwi. Takie dni są niestety najlepsze do czyszczenia jachtu, tak, więc przez kilka godzin lataliśmy ze szczotkami oraz szmatkami i szorowaliśmy cały pokład, wszystkie knagi, kabestany itp.

Wieczorem przybyliśmy do niemieckiego miasta Stralsund. Na osobach, które były tam pierwszy raz, zrobiło wielkie wrażenie. Zostało pięknie odremontowane, przepełniały je wspaniałe zabytki, cudowne kamienice i urocze wąskie uliczki. Warto wspomnieć, że tamtejszy kościół Świętego Mikołaja jest ważniejszym punktem Europejskiego Szlaku Gotyku Ceglanego. W międzyczasie zorganizowaliśmy krótki wieczorek rozrywki, na którym zabawiały nas dwie koleżanki w celu odkupienia fantów, czyli swoich rzeczy, których zapomniały schować do jaskółek i zostawiły na kojach. Dziewczyny opowiadały dowcipy oraz zaśpiewały piosenkę z aranżacją teatralną. Stwierdziliśmy, że takie imprezy to dobry sposób na spędzanie wolnego czasu na jachcie, ponieważ jednocześnie zabawiają i integrują załogę.

Magnolia_Kopenhaga3.JPG Magnolia_Kopenhaga3.JPG

Naszym ostatnim przystankiem była Stepnica. Wieczór spędziliśmy jak na prawdziwych żeglarzy przystało, czyli wybraliśmy się na rybę. Ostatnią noc przesiedzieliśmy na jachcie, wspominając wszystkie zabawne sytuacje, przygody i inne ciekawe rzeczy, które przytrafiły się nam na tym rejsie. Mieliśmy, o czym rozmawiać.

Powróciliśmy do Szczecina w smutnych nastrojach, nawet kapitan, który zwykle żartował był jakiś zamyślony. Chyba żałował, że to już koniec. Każdy z nas był zawiedziony, że wyjazd już się kończy i trzeba wracać do lądowej codzienności. Rejs minął nam bardzo szybko, a przede wszystkim niezwykle przyjemnie. Bardzo dużo się nauczyliśmy, nabraliśmy doświadczenia, zobaczyliśmy mnóstwo ciekawych rzeczy i poznaliśmy wielu interesujących ludzi. Przeżyliśmy niezapomniane chwile i zapewne każdy z nas będzie wspomniał ten rejs z uśmiechem na twarzy.

Członek załogi Ewelina Krasicka







Magnolia_Kopenhaga4.JPG Magnolia_Kopenhaga4.JPG

 

Dodaj do:

Facebook    Wykop    Gwar    reddit    Digg    Deli.cio.us